Historia / History

Za górami, za lasami, nieopoldal południowej Polski, tudzież w Wielkiej Soli zwanej Wieliczką, roku 1996-go, miało miejsce pewne zdarzenie, które jakkolwiek można by go wtedy nazwać tak dziś stanowi fakt. Pewnego dnia, z inicjatywy dwóch indywidualistów-instrumentalistów sir. Marcina oraz sir. Piotrka narodziło się coś co w rozumieniu nas wszystkich znaczyło nic innego jak "DRUŻYNA". Cóż to miało za fundamentalne znaczenie dla tych dwóch młodocianych elfów, jakkolwiek słowo DRUŻYNA brzmiało dość sceptycznie szybko zostało zastąpione nowym - ZESPÓŁ. Mimo iż nazwa bardzo szeroko odzwierciedlała zamiary młodych grajków, to i tak do końca jej nie rozumieli. 


WYWIAD:

Ser. Marcin: Z początku graliśmy tylko "dla siebie". Spotykaliśmy się w piwnicy, ponieważ nie było innego miejsca, w którym komukolwiek byśmy nie przeszkadzali.
Ser. Piotr: Muzyka była dla nas odbiciem się od szarej rzeczywistości. Stwierdziliśmy - chcemy się rozwijać.


PIERWSZY SKŁAD

Jakkolwiek, aby komponować muzykę jaka ich podniecała, potrzebowali czegoś więcej niż samych siebie i 2 zbitych z desek gitar, potrzebowali czegoś, lub kogoś kto ma gitarę z grubymi strunami i kogoś kto zna się na rytmach i pukaniu w bębny. W związku z tym, postanowili nie tracić czasu, tylko raz dwa poszli i namówili kolegów z klatki, aby nauczyli się grać – jeden coś jak tło miał robić, drugi rytm miał bić. Pierwszą osobą, jaka wyraziła chęć współpracy był brat ser. Marcina – ser. Damian, który objął rolę pałeczkarza. Początkowo bębnił niemiłosiernie na mizernym Polmuzie, a w zasadzie jego szczątkach, ale dzięki niemu stopniowo zespół ruszył do przodu. Kolega z klatki ser. Maciek zdecydował, że chce i może spróbować zbudować gitarę z grubymi strunami i zacząć otaczać naszą muzykę tłem . Ser. Maciek próbował grać wcześniej na różnych grzechotkach, ale jego predyspozycje i zamiłowanie do muzy objawiły się dopiero w grze na grubych strunach – którą później dowiedział się ze nazywano „Gra na basie”. Tak więc powstał pierwszy skład - zero doświadczony, bez śpiewaków, bez sprzętu tylko ze zbitymi z dech gitarami i z cienkimi i grubymi strunami. Każdą wolną chwilę zespół poświęcał na próby i ćwiczenia. Był to dla nich ŻYWIOŁ i fascynacja 'ogólnie rozumianym pojęciem tworzenia czegoś z niczegoś'.


PIERWSZE KONCERTY

Mimo iż słabe umięjętności nie pozwalały im jeszcze wypłynąć na szerokie morze, chłopcy postanowili że zagrają koncert. Cóż to była za chwila – jakież podniecenie, oblewanie 3 dniowe i radość spływająca łzami aż do stóp. Pierwszy koncert – w końcu - wykrzyknęli. I tak po 2 miesiącach ciężkiej harówy zagrali swój upragniony 1-szy koncert. W dwa dni po nim jednak doszli do wniosku, że samym graniem instrumentalnym trudno jest nawiązać kontakt z odbiorcami. Przerażeni, że ich propozycje instrumentalne nie miały takiego oddźwięku u publiczności, jakiego pragnęli postanowili że musza poszukać jakiegoś śpiewaka.


WYWIAD-2:

Ser. Marcin: Swoistym piętnem jakie odbił w nas ten "instrumentalny" czas nabywania stopniowego doświadczenia, było uświadomienie sobie, jak ważna w muzyce jest komunikatywność z odbiorcą.
Ser Piotr: Tak, tak
Ser Maciej: Też się zgadzam
Ser Damian: Jestem za


POSZUKIWANIA WOKALISTY


W przeciągu roku Pańskiego 1998-go przez zespół przewinęło się kilku nucących. Szukaliśmy talentów, najlepiej wielu w jednej osobie, talentu który będzie utalentowany talentami maksymalnie, bądź w przypadku braku znalezienia takiego talentu, będzie potrafił go zasymulować.
Szukaliśmy man or woman o barwie głosu charakterystycznej do naszego stylu muzyki. Szukaliśmy pogromcę z doświadczeniem scenicznym, jak to się mówi - rutyną koncertową. Niestety było ciężko ten orzech przegryźć. Każdy z nich miał "swój swoisty" styl, swoją skorupę, co było oczywiście wielkim atutem, ale często tez styl ten narzucał nam coś, o co nie do końca nam tak na prawdę chodziło. Coż, dopiero kolega, którego znaliśmy już wcześniej Ser. Kris Kesiek zakończył nasze poszukiwania. Podobały nam się jego teksty, luźne też …, widać było, że lubi i chce śpiewać, że to jego Zycie, tak więc po pierwszym koncercie wiadomo było, że zostanie w zespole. Skład wypełnił Ser. Szurmen Klawisz, który pogrywał wcześniej z Krzyśkiem, również w zespole podziemnym MEDICAMENT. Ser. Szurmen wzbogacił nasze melodie o dodatkową łunę. Sześcio-osobowy skład dał nam już duże możliwości, odsłonił temperament, który temperowaliśmy na próbach. Mogliśmy grać praktycznie wszystko, od a do zet, od zet do a, czy cokolwiek innego, mogliśmy mieszać kaszę z manną łącząc ją z brzmieniem własnych utworów, a zarazem obserwując jak na poszczególne aranżacje reaguje zniecierpliwiona publiczność.


WYSTĘPY NA KONKURSACH ZESPOŁÓW MUZYCZNYCH, INNYCH TEŻ

Chłopcy brali udział w kilku konkursach muzycznych oraz wspomagali duchowo również Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy.

OTRZYMANE WYRÓŻNIENIA

1999 - I wyróżnienie na konkursie zespołów amatorskich w krakowskim klubie studenckim "POD JASZCZURAMI"
2005 - I wyróżnienie na przeglądzie zespołów muzycznych w Wadowickim Centrum Kultury.

INNE WIĘKSZE IMPREZY
Wieliczka - występ na koncercie plenerowym, gwiazda wieczoru: Jacek Dewódzki wraz z zespołem
2001 Kłaj - występ na koncercie "Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy"
2004 Wieliczka - występ na koncercie plenerowym, zorganizowanym z okazji Dni Kingi, przed Małgorzatą Ostrowską z zespołem
2005 Wieliczka - występ na koncercie plenerowym, zorganizowanym z okazji Dni Kingi, przed zespołem "Pod Budą"

BAR KONCERTY

Najczęściej koncertowaliśmy w krakowskich klubach studenckich i barach, tj:

- TWÓJ PUB (Kraków, ul. Grodzka 50)
- WOODSTOCK PUB (Kraków, ul. Kurniki 3)
- EB KLINIKA 35 (Kraków, ul. św. Tomasza 35)
- POD JASZCZURAMI (Kraków, Rynek Główny 8)
- KURJOZUM (Kraków, Kazimierz, ul. Józefa 25)
- POD KOMINKIEM (Kraków, ul. Bracka 13)
- ROCK&ROLL (Kraków, ul. Grodzka 50)
- PROXIMA (Kraków, ul. Grodzka 4)
- NURT (dawny) (Kraków, ul. Floriańska)
- BAROK (Kraków, Kazimierz, ul. Wąska)

pobliskich:

- BARBÓRKA (Wieliczka)
- SZTYGARÓWKA (Wieliczka)
- INNYCH KONCERTACH ZESPOŁÓW ROCKOWYCH W WIELICZCE

a także wielu, wielu innych zza Krakowa.

W ROKU 2003 ZESPOŁEM ZAINTERESOWAŁ SIĘ KRAKOWSKI PRODUCENT HDRM Productions

Tak czy siak zespół przystąpił do pracy nad pierwszym, profesjonalnym albumem. Chłopcy bardzo ciężko pracowali nad nagraniami do pierwszego debiutanckiego albumu, który planowo miał powstać na przełomie 2003/2004 roku, tudzież miał zawierać 5 angielsko i 7 polskojęzycznych numerów, tudzież niestety nic z tego nie wyszło. Pomimo niepowodzeń chłopcy zawsze mają się na baczności. Mają nadzieję i dokładają wszelkich starań, aby płyta najszybciej jak to tylko będzie możliwe ujrzała światło marketów i sklepów muzycznych. W chwili obecnej zespół nagrał płytę DEMO, którą będzie można otrzymać za darmo na dowolnym z koncertów zespołu. Płyta zawiera 3 symboliczne utwory, które grupa zdecydowała się wybrać jako szczególnie znaczace w ich dorobku.


WSPÓŁPRACA Z HDRM Productions

Zaledwie półroczna współpraca z HDRM Productions, a dla chłopców to generalnie bardzo dużo. Trzy lata regularnego grania zaowocowało bezbolesnym zderzeniem z warunkami studyjnymi. Absolutna większość nagrywanych track'ów "usiadła" za pierwszym razem. Podczas pracy nad nagraniami chłopcy eksperymentowali na czym popadnie, np. z żywą sekcją smyków i innymi trombami, łącznie z samplerami oraz z profesjonalnym sprzętem gitarowym. Mamy nadzieję, że słychać to na pierwszych nagraniach.


HEAVY-METAL, HARD-ROCK, A MOŻE COŚ INNEGO NOWOCZESNEGO - FUNKY ?

W miarę możliwości zespół nie ściąga nogi ze stopy, stara się cały czas koncertować. Z uwagi, że obecny rynek muzyczny zalany jest setkami kapel, coraz ciężej jest z załatwianiem koncertów, coraz większa konkurencja, funky wygryza rock, rock wygryza funky, istnieje zróżnicowany styl muzyki, priorytety zainteresowań ludzi się zmieniają, to wszystko ma odbicie w tym, że stopniowo zespół stara się grać inaczej, trudno, a zarazem prosto, głośno a zarazem cicho, w sensie nowszego współczesnego ROCK`A. Zespół nie chce wykorzeniać tak do końca własnej przeszłości, jak to się mówi stylu na rzecz dominacji innych rodzajów muzyki jak np. FUNKY, które być może są bardziej popularne na dziś dzień, chłopcy chcą innowacji, kontrowersji, kolorystiki, kontrapunkcji, miłych i nowoczesnych koncepcji brzmień, złaczonych z ciekawą innowacyjna rytmiką, która będzie się podobać tym i tamtym o każdej porze w dzień czy w nocy. Każdy rodzaj muzyki ma swoich zwolenników i każdy słucha to co chce.


WYWIAD-3:

Sir OUTSIDER: Uważamy, że taka muzyka jak ROCK, wzbogacona o nowe składniki, także ma w sobie POWER, coś co porywa i jest ona w stanie przeżyć, dlatego pozostaliśmy przy niej.


Podpisano
Sirs OUTSIDERS 

OUTSIDER © Copyrights (since 1996) / design by Outsider